Moje prace

Moje prace

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Anielskie pożegnanie.


Zjawił się nagle i niespodziewanie, jak chyba większość z tego gatunku ...
Nie planowałam, a może dokładniej - nie sądziłam, że w natłoku obowiązków znajdę chwilę na zrobienie czegoś niezaplanowanego. Ale gdy przeczytałam o anielskim wyzwaniu w SZUFLADZIE, to żal mnie ogarnął, bo dwa posty wcześniej przybyły do mnie całe zastępy, ale to było przed czasem, jednak  tematu nie odpuszczam, zatem  wczoraj wydziubałam takiego aniołeczka i zaraz z nim tam pędzę :)


















Aniołek jaki jest każdy widzi, gorzej ze zdjęciami. Jest mój, od A do Z, tym razem nawet zapisałam co i jak, bo prosty, to i pisać łatwo, więc jakby ktoś chciał, to nie ma sprawy, tylko nie przed świętami proszę, bo w ten oto sposób żegnam się z Wami. Do końca roku na pewno już nic nie napiszę, może zajrzę do Was z telefonu w godzinach nocnych, ale to się dopiero zobaczy. Coraz częściej zastanawiam się, czy  nie zamknąć całkiem bloga na siedem spustów ... Spokojnie, nawet jeśli, to osoby które zapisały się u mnie na Podaj dalej,  na pewno dostaną swoje prezenty, a może nawet wtedy jeszcze szybciej :)

Zatem słowami Ks. Twardowskiego składam Wam życzenia. Uwielbiam tę mądrość, którą nam przekazuje.




Pozdrawiam Wszystkich już Świątecznie i bardzo, bardzo  cieplutko :)

EDYTOWANY.
Gwoli wyjaśnienia. Nie zamierzam usuwać bloga, bo czasem sama lubię pogrzebać w przeszłości :)
Z ostatniej chwili. Dziś pojawiła się niespodziewana propozycja, więc jest nadzieja, że cdn , a jak będzie, to się zobaczy :)

sobota, 2 grudnia 2017

Za mało ...


i to zdecydowanie za mało mi pomocników, wezwałam więc posiłki z ciut bliższej odległości niż niebiosa. Przyleciało ze Skandynawii 5 takich przystojniaczków :)






Ci byli najszybsi,


















kolejni, chyba już wiekowi, bo nieco dłużej im zeszło ;)


























Teraz widzę, że niektórym muszę co nieco zarost ujarzmić, ale i tak w rzeczywistości są bardziej przystojni i prezentują się o niebo lepiej. Pogoda jaka jest każdy widzi i aparat nie chciał ze mną współpracować, a ja z kolei nie miałam najmniejszej ochoty na latanie z całym tym majdanem wokół domu. Jest jak jest, za co z góry i tak dalej  :)

Na koniec jeszcze aniołeczki, tym razem w komplecie. Jak widać w poprzednim zastępie brakowało fioletowego, który to poleciał do MONI, jako skromna nagroda za odgadnięcie mojej zagadki. Nie mógł być w innym kolorze,  jak fioletowy. Dlaczego ? Sprawdźcie sami :)





Tym razem przerwa w pisaniu będzie dłuższa, więc już nie gadam i spadam. Niskie ukłony,  za to że jesteście :)
Pozdrawiam i do zaś :)

poniedziałek, 27 listopada 2017

Wezwałam na pomoc !


Bo już nie wyrabiam, od razu przyleciały całym zastępem ...









Właściwie to jest jeszcze jeden, ale tego akurat nie mogę pokazać, więc chociaż w zbliżeniu trzy, żeby widać było, do czego były mi potrzebne małe frywolitkowe kwiatuszki   :)




Zrobiłam też takie małe  biżuteryjne, " kieszonkowe " . Mogą być zawieszką, breloczkiem, nawet kolczykami, co kto zechce.














W minionym tygodniu remontowałam pokój, teraz oddycham rękawami, chyba się starzeję, zmęczenie daje o sobie znać, bo żeby nie było,  malarz - to ja.   Tak było przed,






tak w trakcie,






a tak wygląda po malowaniu. Nie pytajcie o kolory, bo te zazwyczaj sama dorabiam odpowiednio do czegoś, w tym wypadku wykładnikiem był dywan. Obicia krzeseł jeszcze przed świętami się zmieni ... chyba  :)






Na koniec widoczek za oknem, dosłownie kwadrans temu, może nie widać zbyt dokładnie, ale zaczął prószyć śnieg, pierwszy w tym sezonie. Jak dla mnie,  to może nasypać  full max dzień przed Wigilią i stopić się 27 grudnia, tyle mi do szczęścia wystarczy :)






I to by było na tyle. Przede mną bardzo pracowity okres, więc spokojnie, nie będę Was zbyt często niepokoić swoimi postami. Dziękuję za odwiedziny i każde miłe słowo, które chłonę jak gąbeczka :)
Pozdrawiam i do zaś :)

piątek, 24 listopada 2017

Pasart :)


Wczoraj dotarła do mnie tajemnicza przesyłka. Nic nie zamawiałam, moje laski też mnie nie uprzedziły, zatem gdy wyczytałam na adresie swoje imię i nazwisko, dorwałam się do niej niczym szczerbaty do wymarzonej paczki sucharów, kąsający dookoła, by czym prędzej dostać się do środka. Wybaczcie zatem, zdjęcie już po akcji :)





I wtedy nastała jasność :)
Sponsor z Szuflady, czyli Pasart, szczegóły TU, jakimś cudem trafił na mojego bloga, gdzie poza testem pokazałam reniferka, szczegóły TU. Skradł on serca Pasartowego Teamu, więc  postanowili mi przesłać cyt. " ...  małe co nieco do przetestowania "  :)






Po rozpakowaniu całość wygląda tak.






Przecudnej urody nożyczki, już sprawdziłam, długość 15 cm, idealnie tnące końcówki, więc precyzja cięcia, że mucha nie siada. Do tego duże wygodne uchwyty, co ma niemałe znaczenie, gdy już łapki nie takie zgrabne i paluchy wykręcają się, wiem co mówię :(  Nie trzeba wpychać ich w malutkie uchwyciki, a później wyszarpywać by wylazły, tylko zdecydowany chwyt i mamy je w dłoni.  Zbliża się okres prezentowy, zatem polecam je dla mam, babć, a kto potrzebuje, to warto  dla siebie, a co, troszkę egoizmu powinno siedzieć w każdej z nas w końcu rękodzieło, to nasze drugie życie :)






Eko torba, którą zamierzam namiętnie testować w szale przedświątecznych zakupów, na pewno będę widoczna i rozpoznawalna :)





Dwa motki cudownej bawełny maceryzowanej. Miałam przyjemność już z takiej robić, jest niesamowita, mięciutka, nie mechaci się, po prostu idealna.  Pomysł już jest, gorzej z czasem. Gdyby tak sponsor zafundował mi " 13 ", nie taką tradycyjną pieniężną, a w postaci trzynastego miesiąca kalendarzowego z przeznaczeniem na robótki, albo chociaż wiaderko czasu ... Zatem w tym wypadku proszę o cierpliwość :)






I na koniec cudowne motto, takie swojskie, bo nasze i dlatego  dedykuję je Wam Wszystkim  :)





Dziękuję sponsorowi za tyle niespodziewanej dobroci, jaka do mnie dotarła. Od razu dzień staje się piękniejszy i jak mówi reklama, chce się " Ż " i nie mówię tu o piwie :)


Na koniec zostawiam garść kwiatuszków, wiosna coraz bliżej :)




Pozdrawiam i do zaś :)

niedziela, 19 listopada 2017

Podaj dalej - Zapraszam :)


Jakiś czas temu zapisałam się u GOSI na " Podaj dalej " i  tym tygodniu dotarła do mnie niespodziewana niespodzianka. Jak cudne to jest uczucie, gdy się otwiera przesyłkę, a tu wyskakują prezenty, ot tak w zwykły szary dzień, od razu świat robi się bardziej kolorowy i robi się raźniej. Od Gosi otrzymałam przecudnej urody anioła, po raz pierwszy takiego widzę, że o trzymaniu w dłoniach i posiadaniu na własność nie wspomnę,






do tego coś dla ducha, czyli  przydasie w postaci serwetek, no i jeszcze coś dla ciała, było znaczy się, bo juz zostało pożarte  :)






Bardzo dziękuję Gosiu za te prezenty  :)
A teraz z duszą na ramieniu, bo przecież nie tak dawno ogłosiłam już jedno podaj dalej, więc mam obawy, ale też i nadzieję, że jednak znajdą się chętne osóbki, które zechcą się zabawić, najpierw otrzymać prezent ode mnie, a później " Podać dalej ". Zatem zapraszam dwie osoby i wyrażenie tego faktu w komentarzu pod tym postem. Na wysłanie niespodzianki jest rok, z mojej strony zapewniam, że  będzie to wcześniej. To jak, jest ktoś chętny ???

Niespodzianek ciąg dalszy. ALINKA na swoim blogu wyraziła potrzebę posiadania scrapków i w konsekwencji wyszło tak, że zrobiłyśmy sobie  małą wymiankę . Co prawda nie kazałam się spieszyć, ale u Alinki obowiązek ponad wszystko. Paczucha zawierała poproszony przeze mnie wykrój, a reszta to już prywatna hojna inicjatywa Alinki.





Biżuteria przecudna i kolorystycznie pasująca do wszystkiego. Nie widać zbyt dokładnie, ale to biel mieniąca się jak masa perłowa, po prostu cudo !






Dziękuje Alinko, jesteś niesamowita, następnym razem koniecznie musimy się spotkać, by się wymienić,  a nie dawać zarobić PP  :)

Na koniec słodkości, jakie wczoraj i na cito piekłam. Już kiedyś taki torcik robiłam, więc  tylko jedno zdjęcie. Nie wiem co na swojego ulubieńca powiedziała 6 letnia Amelka, mam nadzieję, że niespodzianka się udała, bo starałam się.  Zdjęcie robione wieczorem, więc jest jak jest.





Jeszcze jedna zabawa. 
Jest prawidłowa odpowiedź w kwestii ilości kwiatków w koszyku (  szczegóły TU ), kwiatuszków jest 67 sztuk, dokładnie tyle podała  Monia z bloga Kolory życia, gratuluję i poproszę o kontakt :)


I to by było na tyle. W imieniu Reniferka vel Pana Łosia i swoim własnym,  dziękuję pięknie za miłe przyjęcie, życzę miłego wieczoru i dobrego tygodnia. Pozdrawiam i do zaś :) 

czwartek, 16 listopada 2017

Renifer - poza testem :)

Lubię wyzwania i różnego rodzaju zabawy i w zależności od możliwości,  biorę w nich udział, lub ogłaszam u siebie. Zatem gdy trafiłam w SZUFLADZIE na " Testuj z szufladą ", od razu się zgłosiłam. Spokojnie, jeszcze mi nie " zazdraszczajcie " , niczego nie dostałam, nikt mnie nie wybrał i żadne testowanie, bo jak ktoś najpierw robi, a później czyta do końca, to od razu na starcie ma przechlapane. Podobnie było ze mną, doczytałam tylko do momentu - wyrazić chęć udziału w komentarzu - i co by się nie spóźnić, to sruu, poleciało, a dopiero później doczytałam co jak i dlaczego.

Teraz druga część opowieści. Kiedyś kupiłam sobie szydełko, takie proste i cudne zarazem, bo ja nie lubię z rączkami, czy jakieś miękkie, a to jest w sam raz, aluminiowe więc lekkie, kosztowało jak dla mnie i za jeden egzemplarz - duuuużo, no i ma wadę, bo jest tylko jedno jedyne. Gdy więc w jednym z zestawów do testowania zobaczyłam cały taki komplecik, aż mi się oczka zaświeciły :) Zajrzałam od razu do sponsora zabawy i niestety nie znalazłam. Okazało się coś mi fiksowało w wyszukiwarce, bo szydełka były, więc mając tak 99 %, czyli po naszemu zero szans dostania takich do testowania,  zakupiłam sobie sama i za cenę dwóch takich,  jak to wcześniej wspomniane moje cudo,  mam teraz cały komplet, czyli pełna rozmiarówka, radocha lepsza niż u dziecka w sklepie z cukierami. Wygląda to tak  :)






Nie wiem kto jest producentem, nie mają takiego charakterystycznego zapaszku, co to nos wykręca na drugą stronę, ale i żadnej metki nie znalazłam. Etui pachnie skórą, szydełka są gładziutkie i dzierganie to sama przyjemność. Gdy na stronie Szuflady, po wybraniu 5 szczęśliwców do testowania, wśród których jak przypuszczałam się nie znalazłam, ale  napisałam kolejny komentarz, zostałam zaproszona do wykonania pracy z zakupionych materiałów.

A co mi tam zależy, jak zabawa, to zabawa :)
Moje zakupione produkty najbardziej zbliżone są do testowego zestawu 4, wełna Jeans, ta akurat Art Yarn, do tego szydełka aluminiowe i zawieszka na sweterku, co prawda  czterolistna koniczynka kupiona dość dawno, ale też w Pasarcie, a że to ja jestem sama swoim sponsorem, to ja tu rządzę, prawda ?  Rzut okiem na całość zakupów, które prezentuje wydziergany reniferek :)





Dane techniczne - jak wspomniałam włóczka ArtYarn Jeans w trzech kolorach, szydełko nr 2 ( zawsze dziergam mniejszym rozmiarem, niż zaleca producent ). Wzrost renifera wraz z rogami 37 cm, bez rogów 26 cm, wypełnienie kulka silikonowa. W nogach, rękach i najwyższych częściach  rogów,  dla usztywnienia drut.


























Jak się reniferek dorwał do sanek, to jak dziecko, dawaj hasać po świeżutkim śniegu ;)


















A teraz leży i odpoczywa :)






Ciekawa jestem,  jak sponsor oceniłby moją pracę, gdybym faktycznie brała udział w testowaniu. Nie wiem czy się dowiem, ale Was poproszę o kilka słów na ten temat, bo na Was zawsze mogę liczyć :)

A jeszcze w kwestii zabaw na moim blogu. Wkrótce ogłoszę kolejne " Podaj dalej ",  więc kto chętny dostać prezent ode mnie, to proszę pilnować kolejnego posta :)

Pozdrawiam i do zaś :)